niedziela, lutego 2

Imagin z Harry'm cz.1 (dowód miłości)

-Nie wierzę w to już Harry!- krzyknęłam na cały dom.
*On... właśnie mnie zranił... boleśnie*
W moich myślach były już tylko momenty bólu i rozpaczy, które zapewnił mi Harry.
A o czym mówię?!?
Może wam opowiem:
Było to tak wieczorem gdy zasypiałam Harry gdzieś wychodził. Pewnego razu go śledziłam i zobaczyłam go w kawiarni z inną, ale jakby to powiedzieć to on jest takim kobieciarzem. Trudno chyba i tak mnie nie kocha. Gdy go tak przyłapałam wróciłam do domu i zaczęłam płakać w niebo głosy. Mówiąc sama do siebie powiedziałam: "Jak on mógł mi to zrobić???"

*Rano*
Nie odzywałam się do niego, on pytał: "Co się stało???" dawał mi a racze chciał mi dać całusa. Lecz ja mu nie pozwoliłam. On się wściekł i wyszedł. Długo go nie było, ale wszystko przemyślał i wrócił. Spytał mnie czemu się do niego nie odzywam, powiedziałam że po co mam się odzywać przecież ma inną- już prawie płacząc wykrztusiłam.
Nie płacz ja z nią się nie spotykam to moja koleżanka ze szkoły. Pomagała mi wybrać niespodziankę dla ciebie bo jesteś dla mnie wszystkim.
-Kochanie nie wiedziałam, że jesteś tak romantyczny- uśmiechnełam się do niego.
-No romantykiem nie jestem ale to znak miłości do ciebie kotku-odpowiedział z uśmiechem.
(pocałowałam go)
-Kocham cię !!! - szepnęłam mu do ucha.
-Ja ciebie też kocham <3 - odpowiedział.
Lecz nie wyobrazicie tego co się stało następnego dnia.
Były jego urodziny (tak jak wczoraj)
*zadzwonił dzwonek*
-Dzień dobry ja do Harr'ego (stała tam kobieta którą widziałam z Harry'm)
Skłamałam że go nie ma w domu i zamknęłam drzwi.
-Kto to był??-zawołał z pod prysznica Harry.
-Sąsiadka cukier pożyczyć- wściekle powiedziałam (kłamiąc)
-Aha - krzykną
-Kochanie to co dziś robimy??? - spytał wychodząc z łazienki.
-Nie mów do mnie kochanie, nigdzie nie idziemy ani nic nie robimy idź do tej niby koleżanki. Mam cię dość! Wychodzę! - krzycząc mówiłam
Nie wracałam 5,6,7 godzin.
Harry martwił się "Gdzie jestem" na marne.
Ja schowałam się w domu moich zmarłych rodziców.
Gdy Harry tam przyszedł udawałam, że mnie tam nie ma,bo miałam dość jego kłamstw.
Wydzwaniał do mnie nagrywał się na pocztę i nic, ja nie odpowiadałam. W sumie to po co mu ja ma przecież ją tą s**ę.
Myślałam, że on będzie idealny,ale już w to zwątpiłam.
Rano poszłam do domu zabrać moje rzeczy (na szczęście Harr'ego nie było) szybko się spakowałam, ale gdy już miałam wychodzić natknęłam się na Harr'ego.
-Jesteś martwiłem się - powiedział
-Zejdź mi z drogi - powiedziałam i wyszłam.
Harry pobiegł za mną, ale mnie nie dogonił.
Powiedziałam" Uff ale szczęście". Ale wtedy zaczęło się piekło przychodził, dzwonił miałam już tego dość więc jak przyszedł otworzyłam drzwi i powiedziałam że to koniec.
Mówił że nie pozwoli mi odejść! Bo mnie tak bardzo kocha.
-Nie mogę uwierzyć że mi to robisz - ze łzami w oczach i wychodząc powiedział.
Ale on nie dawał sobie pojąć, że go już nie kocham znów pisał sms-y , dzwonił , ale na szczęście nie przychodził.
Mogłam się spodziewać, że po kilku dniach przyjdzie do mnie z tą dziewczyną. Powiedział że ona ci wytłumaczy czemu się spotykaliśmy. A ona powiedziała mi to:
On przychodził do mnie żeby wybrać rzeczy na twoje urodziny bo za miesiąc masz. Zrozum on cię naprawdę kocha i nie przestanie nigdy.
-Nie wierzę ci - powiedziałam
-To uwierz- powiedziała do mnie.
Wtedy Harry ze łzami w oczach powiedział: Czemu mi nie wierzysz ja cię kocham!
A czy ty mnie też ??? -spytał
-... po długim namyśle powiedziałam tak !
Cieszył się! A ja zrozumiałam, że on naprawdę mnie kocha.
                                                 Koniec!!!

Myślę... że fajny !!! Tu może jest krótszy, ale zapisałam 10 stron zeszytu. Pisałam go bardzo długo Chyba warto było???

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz